Patrząc na dzisiejszy przemysł, działka, jaką jest robotyka, jest w bardzo (bardzooo) dużym stopniu zdominowana przez państwa takie, jak Niemcy (roboty marki Kuka) , Japonia (Fanuc, Mitsubishi) oraz Włochy (Comau, chociaż firma ta powstała przede wszystkim do wyposażania fabryk Fiata). Mamy też potężne i międzynarodowe ABB, które ciężej sklasyfikować jako firmę jednego państwa.
Fot. 1. Robot RIMP-401
Głównie ze względu na popyt i ilość linii produkcyjnych, wydawać by się mogło, że wszystko jest w należytym porządku, bo to przecież właśnie Niemcy, Japonia i USA (tym bardziej teraz, w okresie wycofywania rodzimej produkcji z państwa Azjatyckich) mają największa ilość instalacji z robotami przemysłowymi w rolach głównych. Nie inaczej. Nie zmienia to jednak faktu, że i my, Polacy, pomimo braku dużego koncernu produkującego roboty też mamy się czym pochwalić w dziedzinie konstrukcji tych maszyn. I to już od wielu lat nasi naukowcy tworzą ciekawe urządzenia zrobotyzowane, czy publikują zadziwiające cały Świat wyniki badań.
Fot. 2. RIMP-402
1. W latach 70 XX wieku to właśnie Polacy rozpoczynali badania nad robotami przemysłowymi (głównie na wydziale lotnictwa na PW ale także w PIAPie), ale co więcej, polski przemysł wykazywał potrzeby i chęci zakupu takich urządzeń. Zarówno ze względu na rosnącą modę, ale też sporą nobilitację na tle innych producentów.
2. Mimo tego, że pierwszy robot na Świecie został zainstalowany "dopiero" w 1958 roku, to już w 1978 roku fabryka Forda w USA posiadała całkowicie zrobotyzowaną produkcję skrzyni biegów, a jedynymi ludźmi na ciemnej hali produkcyjnej byli trzej dyspozytorzy. Zupełnie podobnie było w fabryce Fiata w Monte Cassino-tu jedynymi osobami byli ochroniarze, a zrobotyzowany był nawet wlew paliwa do baków.
Jak widać, pomimo tego, że dziś integracja robotów na liniach jest znacznie tańsza i o wiele łatwiejsza, nie popada się już dzisiaj w taki obłęd, jeśli chodzi o ich stosowanie. Wracając do Polski-mimo wszystko w tamtych czasach stosowanie zagranicznych urządzeń nijak nie kalkulowało się rodzimym przedsiębiorcom i ze względu na ich wysokie ceny, nawet w wieloletnim przeliczeniu-tańszy pozostawał wciąż pracownik. Mimo wszystko wciąż w tym czasie w Polsce było ok. 300 robotów przemysłowych, przy czym w całym bloku radzieckim w SUMIE BYŁO ICH TEŻ 300. Zatem Polska była mocnym liderem na naszym terenie. W samym FSO przy produkcji Poloneza pracowało 18 amerykańskich Unimate'ów i POLSKI RIMP.
Fot. 3. RIMP-901
3. Ok, w końcu udało się znaleźć Polski akcent. Jest ich o wiele więcej, bo wysokie ceny robotów zagranicznych ciągnęły za sobą Polskie próby stworzenia własnych urządzeń i tak w latach '70 w PIAPie powstały pierwsze PR-02, a w praktycznie tym samym czasie Centralne Biuro Konstrukcyjne Obrabiarek z Pruszkowa pokazało Światu swój PR-30, do obsługi obrabiarek. W Instytucie Mechaniki Precyzyjnej powstał z kolei RIMP, modele:
-RIMP 401 i 402, jako roboty do obsługi maszyn i urządzeń technologicznych (Fot. 1, Fot. 2)
-RIMP 901, czyli robot malarski (Fot. 3). Robot napędzany siłownikami hydraulicznymi, uczący się na podstawie stworzonej przez lakiernika trajektorii.
-RIMP 1000, czyli robot spawalniczy (Fot. 4). Posiadał możliwość zaprogramowania 1000 punktów, co jednak wystarczało do większości prac zgrzewania i spawania.
Fot. 4. RIMP-1000
Problem leżał jednak gdzie indziej. W tamtych czasach ówczesna władza ani trochę nie pomagała zapalonym konstruktorom, pakując ogromne ilości pieniędzy w przemysł zbrojeniowy. Roboty, które powstawały, niejednokrotnie bazowały na częściach z odrzutu od wojska, bądź z Instytutu Lotniczego. Patrząc na te argumenty, fakt stworzenia jakichkolwiek robotów jest już sporym wyczynem, a robot malarski, który posiada możliwość uczenia się, to już prawdziwa Światowa czołówka umiejętności inżynierskich. Ale przede wszystkich chyba naprawdę dużego zapału i pasji. Nie zmienia to jednak faktu, że najpewniej to właśnie brak finansowania "zabił" polska robotykę na dużą, Światową skalę...
4. W związku z powyższym, w 1975 roku podjęto decyzję o zakupie licencji na szwedzkie IRb-6 oraz IRb-60 firmy ASEA. W Polsce nazwano je IRp-6 (fot. 5) i IRp-60 (fot. 6). W tamtych czasach były to jedne z najnowocześniejszych robotów na Świecie, oparte o mikroprocesory Intela i napędy elektryczne. Zajmował się nimi PIAP, ale już w latach '80 biuro konstrukcyjne TASKOPROJEKT dostało zlecenie na wyprodukowanie kilku tysięcy sztuk tych robotów (przy 1700 sztuk wyprodukowanych w Szwecji...). Na tych projektach niestety się skończyło. Hale produkcyjne ku temu przeznaczone dziś zajmuje Volkswagen oraz firma Zap Robotyka, która instaluje zrobotyzowane linie, jednak już w oparciu o roboty importowane.
Fot. 5. Produkcja robota IRp-6
5. Mimo wszystko w Polsce powstało kilka zrobotyzowanych linii produkcyjnych opartych o roboty RIMP oraz IRp-6 i IRp-60. Były to min. (w IMP):
-stanowisko do hartowania indukcyjnego, elementu maszyny rolniczej-gęsiostópki, oparte o robota RIMP-401 oraz przenośnik, urządzenie bazujące, nagrzewnica, chwytak, transporter-wszystkie polskiej produkcji.
-emaliowanie natryskowe z zastosowaniem robota RIMP-901 z Olkuskiej Fabryce Naczyń Emaliowanych
-zgrzewanie pasa tylnego w Polonezie za pomocą RIMP-1000 w FSO
-wytwarzanie wytłoczek do fiata 126p w Tyskim FSMie za pomocą 10-ciu RIMP-401
-produkcja motoru Junak w szczecinie-8 sztuk RIMP-401
-Fabryka Maszyn Rolniczych w Kutnie
-niemieckie Halle, Fabryka Pomocy Szkolnych- 4. szt. RIMP-401
-niektóre roboty były nawet eksportowane do Chin.
-Ponadto Polacy w IMP produkowali dużą ilość osprzętu do swoich robotów, dzięki czemu sprzedawali pełne zestawy.
Fot. 6. Robot IRp-60
Nie można zapomnieć o firmie Taskoprojekt, która również wykonała kilka projektów:
-stanowiska malarskie z robotem RIMP-901 w roli głównej
-stanowiska napawania otworów w lokomotywie za pomocą robota własnej konstrukcji
-stanowisko spawania drzwi okrętowych za pomocą robota Cloos
Próby tworzenia własnych stanowisk podejmowane były częściej, jednak w efekcie problemów ze sprowadzeniem komponentów, czy kadrą, nie było łatwo zaistnieć. Często pomagały firmy zagraniczne, jak wspomniany Cloos, ale także przedsiębiorstwa, w których były już zainstalowane rodzime roboty, organizując różnego rodzaju pokazy i promocje.
W tamtych czasach brakowało jednak również wielu środków ostrożności, sensorów. Nie było żadnych laserowych czujników, fotokomórek, ogrodzeń. Ostatecznie w latach '90 przyszedł kryzys, którego polscy producenci robotów nie dali już rady udźwignąć.
Na zakończenie warto wspomnieć, że z robotyką w Polsce nie jest tak źle. Bardzo dużo ośrodków zajmuje się integracją systemów robotyki i to z powodzeniem. Ich rozwiązania oparte są jednak przede wszystkim na robotach oraz czujnikach produkcji zagranicznej. Pocieszająca jest jednak myśl, że z gigantami da się konkurować. Przykładem jest tu niemiecka firma MANUTEC, która produkuje roboty o wysokich precyzjach, do specjalistycznych zastosowań. Pracuje w niej zaledwie kilka osób, a ich działalność rozpoczęła się od stworzenia własnego projektu, opartego o komponenty firm zewnętrznych.
Było długo, ale kto doczytał ma ważne podstawy.
Tu jeszcze więcej.