Zasadniczo odpowiedzi w tej kwestii podzielić można na dwie kategorie:
a) w momencie, kiedy technologia będzie na tyle tania i dostępna, jednocześnie spełniająca seryjnie wszystkie normy użytkowania, aby można było wejść do sklepu RTV AGD i po prostu kupić sobie drukarkę
b) w momencie, w którym użytkownik końcowy będzie jednocześnie tym, który będzie miał bardzo dużo możliwości wykorzystania tego urządzenia, bo wtedy też będzie ono dla niego znacznie bardziej atrakcyjne.
Podpunkt a pozwolę sobie pozostawić na inny artykuł, jest to zależne od bardzo dużej ilości czynników (między innymi zależnych właśnie od punktu b) i dużego działania ze strony przedsiębiorców zajmujących się drukiem, ale także otwarcia na ten temat ze strony sklepów i dużych koncernów dystrybuujących sprzęt elektroniczny.
Uchwyt na latarkę na rurze odkurzacza
Tematem dzisiejszego posta będzie jednak głównie punkt b i to na nim chciałbym się skupić. Wykorzystanie druku 3D. Szperając krótką chwilę w internecie nietrudno znaleźć informacje o tym, ile to przeciętny człowiek możne zaoszczędzić wykorzystując narzędzie, jakim jest druk 3D w gospodarstwie domowym (wyliczono tę kwotę na ok. 2500$ rocznie - nieźle, nie ?), jakie genialne walory i nieprawdopodobne możliwości druk 3D niesie za sobą. Zdecydowanie, urządzenia te mogą wydrukować faktycznie WSZYSTKO.
Zamontowana na rurze latarka w wydrukowanym montażu
Czym więc jest to szeroko nieokreślone WSZYSTKO? No i tu niestety rodzi się problem. Zwykły użytkownik drukarki 3D, o którym rozmawiamy, w 95% nie posiada umiejętności modelowania 3D, tworzenia własnych wzorów, przedmiotów. Po prostu nie, każdy ma swoją niszę, swój zawód, jest ekspertem w swojej dziedzinie, a na dziś dzień program szkolny nie obejmuje jeszcze rysowania w trzech wymiarach. Skąd więc wziąć modele, które możemy wydrukować ? Tu sposobów jest kilka:
1. Zlecić wymagany przedmiot firmie wyspecjalizowanej w modelowaniu, czy też znajomemu freelancerowi (ciekawe, ilu takich zna przeciętny Polak ;)), który za nas zajmie się tematem (niestety, projektowanie chwilę trwa, a nikt nie zrobi tego za darmo, w przypadku niektórych specyficznych elementów będzie to jednak nadal spora oszczędność)
2. Pobrać gotowy model z bazy modeli 3D. Bazy takie są szeroko dostępne, znajdują się w nich tysiące modeli, w większości zapytań jedynym problemem jest przebrnięcie przez nieskończoną ilość modeli (wiadomo, jak w takich bazach jest-znaczna większość modeli nie nadaje się do niczego). I możemy drukować. Warto zaznaczyć, że te modele nie powinny być sprzedawane, bo są w większości przypadków udostępniane na licencjach CC.
3. Pobrać (kupić ?) model ze strony producenta sprzętu, który zamiast zajmować się logistyką i potężną dystrybucją przedmiotów z wtryskarek udostępnia za grosze model na swojej stronie.
Odkurzacz z zamontowanym akumulatorem
Zaraz. Co ja właśnie przeczytałem ? Pobrać model za grosze ze strony producenta ?
Fakt, brzmi mocno futurystycznie i nierealnie, jednak zgodnie z przewidywaniami, to właśnie ma być główny nurt rozwoju i popularyzacji druku 3D, jednocześnie potężne obniżenie kosztów producentom tych elementów, a finalnie obniżenie ich ceny dla użytkownika. Brzmi super !
I oto na rynku pojawiła się pierwsza odważna firma, która w tym kierunku poszła. Firma Hoover, a w zasadzie Techtronic Industries, Chiński Gigant sprzedający sprzęt firmy Hoover, pokazałą modele 3D w otwartej bazie danych (thingiverse). Po zatrudnieniu zespołu młodych projektantów, Ci, jak widać z powodzeniem, postanowili wdrożyć w firmie nowy nurt - udostępnianie kluczowych technologii i rozwiązań firmy do zastosowania we wcześniej zakupionych urządzeniach. Mimo, iż pliki, które pojawiły się na serwisie to rozwiązania dosyć nietypowe - pierwszym z nich jest uchwyt na latarkę mocowaną na rurze odkurzacza, drugą obudowa do akumulatora, aby wykorzystywać urządzenia bezprzewodowo (wow !), to jest to pierwszy tego typu gest wykonany przez wielką korporację.
Wiosną 2015 roku planowane jest udostępnienie kolejnej partii modeli do pobrania.
Akumulator w obudowie
Zupełnie subiektywnie-jestem przekonany, że za firmą Hoover już niedługo pójdą również inne firmy, które będą chciały zapewnić użytkownikom "wyciśnięcie" dodatkowych funkcjonalności z dotychczas użytkowanych urządzeń. W końcu mimo czasów "jak się zepsuje wymień na nowe" mamy też czasy "jesteśmy najfajniejsi, trzymaj się nas", a takie ruchy z pewnością pozwolą na większy stopień zaprzyjaźnienia z użytkownikiem.
Subiektywnie po raz drugi - sami korzystamy w firmie z odkurzaczy firmy Hoover i jestem pewien, że już niedługo nowe gadżety pojawią się w naszym biurze. Być może właśnie ten element jest tym, który w niedalekiej przyszłości zapoczątkuje na szeroką skalę nowy trend w naszych domach.





