W ostatnim czasie internet (tak samo, jak i ten blog w postach o dronach ratujących życie, czy tych zrzucających piwo na koncertach) zalewany jest masą informacji na temat robotów latających. Dobrą i użyteczną zabawką są poruszające się w powietrzu maszyny. Ale czy nie pamiętacie, ile frajdy dawały pierwsze zdalnie sterowane samochodziki, którymi bawiliśmy się w dzieciństwie...
Z pewnością zapach sensacji w powietrzu, adrenalinę we krwi, żyłkę rywalizacji i masę radości z takiej zabawy pamięta również brytyjski designer Witold Mielniczek (z pewnością, jest 100% Brytyjczykiem !), który doszedł do wniosku, że za mało dziś powstaje ciekawych offroadowych konstrukcji, którymi moglibyśmy posterować, w miejsce których tworzonych jest masę dronów. W związku z tym zaprojektował on B, czyli połączenie quadrocoptera i zdalnie sterowanej terenówki.
Całość zamknięta w karbonowej obudowie, i posiada cztery pierścienie, będące kołami. Nie mają one jednak centralego napędu, zamiast którego napędzane są mechanizmem umieszczonym na obwodzie pierścieni, zostawiając wolną przestrzeń w ich centrum na 7-calowe śmigła. Wszystkie części są dosyć elastyczne i łatwo dostępne, dzięki czemu w chwili twardego lądowania i jakichkolwiek uszkodzeń łatwo o nowe elementy.
11-voltowa bateria litowo-jonowa zapewnia 15-minutową pracę (na razie trochę mało, jak na bardziej wyszukane i skomplikowane zadania, ale do zabawy wystarczy), a na pokładzie znajduje się również czytnik kart SD oraz kamera o rozdzielczości 720p.
Autor stworzył już działąjący prototyp, ale zapowiada, ze to nie koniec atrakcji ! Na razie trwają prace nad zapewnieniem pełnej odporności na wodę, dzieki czemu do pojazdu i samolotu dołączy jeszcze swoista łódź. Docelowo robot miałby też posiąść możliwość przysysania się do ścian i sterowania zdalnego przez aplikację z telefonu komórkowego. Gdzieś w dalszej przyszłości przewijają się również plany stworzenia większej gabarytowo maszyny, któą dosiąść mógłby człowiek.
Masa pomysłów w głowie Brytyjczyka (?) to oczywiście sposód na promocję pomysłu i określenie potrzebnej w crowdfundingu kwoty na Kickstarterze. Gotowy egzemplarz Dronochoda dostać możemy po dotacji projektu już kwotą £400. Oto B w akcji:
11-voltowa bateria litowo-jonowa zapewnia 15-minutową pracę (na razie trochę mało, jak na bardziej wyszukane i skomplikowane zadania, ale do zabawy wystarczy), a na pokładzie znajduje się również czytnik kart SD oraz kamera o rozdzielczości 720p.
Autor stworzył już działąjący prototyp, ale zapowiada, ze to nie koniec atrakcji ! Na razie trwają prace nad zapewnieniem pełnej odporności na wodę, dzieki czemu do pojazdu i samolotu dołączy jeszcze swoista łódź. Docelowo robot miałby też posiąść możliwość przysysania się do ścian i sterowania zdalnego przez aplikację z telefonu komórkowego. Gdzieś w dalszej przyszłości przewijają się również plany stworzenia większej gabarytowo maszyny, któą dosiąść mógłby człowiek.
Masa pomysłów w głowie Brytyjczyka (?) to oczywiście sposód na promocję pomysłu i określenie potrzebnej w crowdfundingu kwoty na Kickstarterze. Gotowy egzemplarz Dronochoda dostać możemy po dotacji projektu już kwotą £400. Oto B w akcji:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz